Krótsze wakacje?

2008-04-03 19:50:11

A więc wreszcie debata na interesujący mnie temat. Może więc warto się w niej wypowiedzieć. No to się wypowiem, czemu nie?
Krótsze wakacje, dodatkowe ferie jesienią - to rozwiązanie często stosowane w krajach Europy, np. w Wielkiej Brytanii. Ale czy jest ono na pewno dobre?
Zaletą tego pomysłu jest chwila wytchnienia w bardzo trudnym, dla nas, uczniów, okresie jesienno-zimowym. Ciężko jest się zwlekać z łóżka rano, gdy za oknem jest jeszcze ciemno w środku nocy. Prawie na pewno dzięki dodatkowej przerwie w nauce, koniec pierwszego semestru byłby dla uczniów łatwiejszy...
Mimo wszystko, jednak nasuwa się pytanie, czy te zmiany są tak naprawdę niezbędne? W końcu, owszem, listopad jest koszmarnym miesiącem, ale zawsze w perspektywie jest Boże Narodzenie, a potem ferie zimowe. Poza tym, nawet gdyby w listopadzie daliby nam tydzień czy dwa wolnego, co mielibyśmy w tym czasie robić? Pogoda, jak to w listopadzie paskudna, nie ma gdzie pojechać, po mieście łazić też średnio bo zimno i leje, zostaje tylko nudzić się w domu. Po drugie, kwestia krótszych wakacji. Nie wiem jak Wam, ale mnie te dwa miesiące mijają szybko. O wiele za szybko : ). Po co więc dodatkowo skracać sobie ten tak przyjemny, letni czas? Wolę przemęczyć się przez późną jesień i zimę i w lecie mieć labę, niż siedzieć w szkole już w sierpniu i patrzeć przez okno w klasie na piękne słońce...
Nasze Ministerstwo Edukacji Narodowej na siłę stara się ,,zreformować" szkolnictwo. Polega to głównie na dokonywaniu niepotrzebnych i nieistotnych, ale łatwych do dokonania zmian, po to, by móc mówić, że ,, nie siedzimy z założonymi rękami". Tak, rzeczywiście długość ferii i wakacji bardzo łatwo zmienić, na pewno łatwiej niż podwyższyć pensje nauczycieli, czy zreformować program nauczania. Tyle, że te łatwe zmiany niekoniecznie są najważniejsze. I przede wszystkim, nie zawsze wychodzą na dobre.

skomentuj (5)
Strona główna